Tej nocy pojawiła sie rzecz której nienawidzę -Pełnia księżyca .
Umyłam się, przebrałam i położyłam wyczekując tej chwili .
Jak co pełnie, to przyszło ...
Ból zaczął przeszywać moje ciało, zaczynając od stóp, idąc przez łydki , uda, do góry, aż do samej głowy, gdzie się zatrzymał. Był tak silny, że nie jeden człowiek poddałby się, dał zawładnąć mu całym ciałem, co liczy się ze śmiercią.
Wbijając z całej siły paznokcie w pościel, krzyk rozdzierał mi gardło, każda żyła stała się jeszcze bardziej widoczna spod cienkiej warstwy skóry, bo prawda jest taka, że byłam zbudowana, jak to mówią '' z samej skóry i kości'', dołączając narządy wewnętrzne, żyły i krew w nich płynącą. Jednak tej nocy jak każdej pełni moja krew przestała się toczyć, przestała poruszać się w moim ciele. W tej właśnie chwili, działo się najgorsze.. To była dosłownie śmierć. Tak ! Dokładnie pięciogodzinna śmierć którą ''przeżywałam'' każdej nocy, kiedy była pełnia księżyca .
Nie potrafię opisać słowami bólu i cierpienia towarzyszącemu mi w tych chwilach.
Zawsze podczas chwilowego zgonu przenosiłam się do sali. Sali do której zajrzeć bałby się największy twardziel. Sala Śmierci - tak nazywane przeze mnie pomieszczenie mieściło w sobie więcej krwi, niż moglibyśmy sobie wyobrazić.
Prowadził mnie tam zawsze człowiek bez twarzy, była spalona. Ogień nie zostawił na niej nic oprócz wielkiej, szpetnej blizny. Każdej pełni postać ta właśnie sadzała mnie w sali śmierci na fotelu i przez pięć godzin powoli torturując wyciągała ze mnie resztki życia. Tortura była przez pięć godzin taka sama, ale co pełnie księżyca inna. Stojąc w kałuży czerwonego śluzu człowiek ten nigdy nie wykazywał litości, tak jak maszyna, bez uczuć.. bez serca ..
Kiedy koszmar się kończył, otwierałam oczy, cała spocona..
Po każdej ''wizycie'' w Sali śmierci zostawała mi jedna blizna. Maleńka blizna na plecach.. Miałam ich już dość dużo, jednak nigdy nic ich ułożenie mi nie przypominało..Może było ich jeszcze za mało ?
Kurde.. ZAJEBISTA jest ! : D
OdpowiedzUsuń